Fundacja PraskDesign zajmuje się wspieraniem młodych polskich projektantów. Organizator konkursu DesignY.

Home Wywiad Gepetto czyli jak tchnąć życie w okulary

Gepetto czyli jak tchnąć życie w okulary

SHARE
, / 1065 0

Młodzi ludzie – przedstawiciele pokolenia Y, odważny pomysł i ciężka praca, by zaistnieć na rynku. Im się udało! Stworzyli nową markę Gepetto, sami projektują i tworzą oryginalne okulary z drewna. Mają coraz więcej wiernych klientów i coraz więcej pomysłów na ciąg dalszy…  Od początku współpracują z naszą Fundacją.

W ostatnim numerze branżowego pisma „Glasses Project” ukazał się wywiad z nimi. Z dumą przedstawiamy Wam Mateusza Toporowicza i Agnieszkę Prask.

Gepetto czyli jak tchnąć życie w okulary

Agnieszka i Mateusz tworzą zgrany duet. On – konstruktor z wykształcenia, zajmuje się stroną twórczą i techniczną. Ona – skrupulatnie dba o całą resztę. Oboje z Wrocławia, tak kochają klimat tego miasta, że nie zamieniliby je na żadne inne.

Gepetto 3

Żaneta Dziudzik:  Jak często spacerujesz po wrocławskim Ostrowie Tumskim?

Mateusz Toporowicz : Szczerze? Zwykle podczas odwiedzin znajomych, którzy są we Wrocławiu po raz pierwszy. Bardzo lubię przyglądać się temu miejscu z nabrzeża Xawerego Dunikowskiego, które sąsiaduje z Akademią Sztuk Pięknych. Widok Ostrowa Tumskiego z tej perspektywy prócz ogromnych walorów wizualnych przywołuje we mnie wspomnienia porannych zajęć w pracowni malarstwa, której okna wychodzą właśnie na Ostrów.

ŻDz: Co poleciłbyś turystom, którzy pierwszy raz przyjechali do Wrocławia?

MT: Oczywiście Ostrów Tumski [śmiech]. Miłośnikom architektury zdecydowanie poleciłbym spacer w okolicach wzorcowego osiedla WUWA, wpisanego na listę UNESCO Pawilonu Czterech Kopuł Hansa Poelziga albo małe zakupy w pięknie zrewitalizowanym Domu Handlowym „Renoma”, stanowiącym jeden z przykładów wrocławskiego modernizmu. Ciekawym miejscem do odwiedzenia jest także stary cmentarz żydowski oraz jedyna czynna we Wrocławiu synagoga „Pod Białym Bocianem”, znajdująca się w sąsiedztwie ulicy Włodkowica, przy której nie brakuje klimatycznych knajpek. Jako wrocławianin z urodzenia namawiałbym również do zejścia z głównych turystycznych ścieżek i zapuszczenia się w rejony, gdzie wciąż dominuje zabudowa przedwojenna – do tej pory nieco zaniedbana – jak okolice dworca Nadodrze czy ulicy Traugutta. Godny polecenia jest także tętniący życiem kulturalnym Browar Mieszczański.

ŻDz: Czy Wrocław to dobre miejsce do projektowania opraw?

MT: Dla mnie zdecydowanie tak. Teoretycznie do projektowania potrzebuję jedynie ołówka, kartki papieru, w późniejszym etapie komputera, drukarki 3D i kilku innych narzędzi. W praktyce to proces nieco bardziej złożony. Komfort działania związany jest także z atmosferą, kontaktami, obecnością bliskich, poczuciem bezpieczeństwa. To wszystko odnajduję dzisiaj we Wrocławiu i nawet jeśli miejsc takich stale przybywa, z pewnością to tu wciąż wracam najchętniej.

ŻDz: Swoją markę nazwałeś Gepetto. To imię kojarzy się przede wszystkim ze stolarzem, który z kawałka drewna zrobił Pinokia. Ty od niedawna tworzysz drewniane oprawy. Czy jak w bajce o Pinokiu chcesz tchnąć w nie życie?

MT: Tworzone przez nas oprawy są żywe, tak samo jak ich twórcy. Przechodząc w ręce użytkowników, żyją własnym, ale i ich życiem. Nasze oprawy mają już swoich wiernych odbiorców oraz fanów, wśród których znaleźć można także osoby powszechnie znane, np. projektanta Dawida Wolińskiego, aktorów: Katarzynę Bujakiewicz, Antka Królikowskiego, Magdalenę Schejbal czy Martę Wierzbicką, oraz zespoły o międzynarodowej sławie, m.in. The Prodigy, Kasabian czy Faithless.

ŻDz: Twoją prawą ręką jest Agnieszka Prask. Jaki jest podział zadań w waszym teamie?

MT: Czasami zastanawiam się, czy to nie ja jestem jej prawą ręką [śmiech]. Między mną a Agnieszką jest precyzyjny podział kompetencji. Ja jestem odpowiedzialny za obszar projektowo-produkcyjny, z kolei ona znakomicie wykorzystuje swoją skrupulatność, zajmując się kwestiami organizacyjno-administracyjnymi. Wszystkie kluczowe kwestie oraz plany rozwoju opracowujemy wspólnie. Ze względu na stały i dynamiczny rozwój nasz zespół w ostatnim czasie powiększył się o osoby odpowiedzialne za strategie marketingowe oraz dział sprzedaży. Naszą markę współtworzą razem z nami również dystrybutorzy na rynek austriacki i chorwacki.

ŻDz: Ile czasu potrzeba, żeby powstały okulary? Co sprawia ci największą przyjemność i satysfakcję podczas tworzenia opraw?

MT: Proces produkcji okularów należy do dosyć złożonych. Najbardziej czasochłonne jest projektowanie, prototypowanie, wprowadzanie korekt, dobór materiałów. Przy opracowaniu wzoru, prócz walorów estetycznych, należy także wziąć pod uwagę techniczne aspekty obowiązujące w branży optycznej uwzględniające na przykład dane antropometryczne dla naszej szerokości geograficznej czy charakterystykę samych szkieł. Podczas tworzenia największą frajdę sprawia mi świadomość, że oprawy, które właśnie projektuję, wywołają uśmiech na twarzy kupującego i radość z ich użytkowania.

ŻDz: Można o tobie powiedzieć: konstruktor od zawsze, chociaż jesteś przecież bardzo młody…

MT: Młody duchem będę zawsze – mam nadzieję! Konstruktor – to za dużo powiedziane, ale rzeczywiście lubię wymyślać, szukać alternatywnych rozwiązań. Mam to chyba we krwi, ponieważ mój dziadek (przed laty) wdrożył w życie co najmniej kilkanaście przemysłowych wniosków racjonalizatorskich, a tato – ze zmiennym skutkiem – wciąż coś naprawia. Usprawnienia i dobre pomysły zawsze cieszą, a własne – dobrze przyjmowane przez innych – cieszą podwójnie.

gepetto 2

ŻDz: Na pierwszym spotkaniu z Agnieszką urzekło mnie jej podejście do opraw. Powiedziała wtedy: „Weź do ręki i powąchaj, jak pachną…”. I faktycznie, wspaniały zapach…

MT: Tak, to prawda. Wiele osób zachwyca się tym zapachem. Olejek z drzewa sandałowego, uważany za afrodyzjak, często wykorzystywany jest do produkcji perfum. Przy doborze surowców staramy się w pełni wykorzystać, a nawet uwypuklać ich naturalne, niepowtarzalne cechy. Bambus, na przykład, ze względu na swoją strukturę jest niesamowicie lekki i unosi się na wodzie.

ŻDz: Marka Gepetto, mimo że ma krótki staż, staje się coraz bardziej znana i lubiana przez młodych ludzi. Czy to właśnie o nich myślicie jako potencjalnych klientach?

MT: Wbrew początkowym założeniom obraz naszej grupy docelowej ewoluował. Nie spodziewaliśmy się, jak wielu klientów to pokolenie naszych rodziców, o wiele bardziej skłonne do eksperymentów i chęci poznania czegoś nowego niż pierwotnie nam się wydawało. Osobiście bardzo nam się to podoba.

ŻDz: Czy masz swego mistrza w dziedzinie projektowania? I nie mam tu tylko na myśli okularów…

MT: Mam ogromny szacunek do twórczości ikon wzornictwa, choć i wobec nich nie pozostaję bezkrytyczny. Jednak nie mniej imponują mi nawet drobne, praktyczne rozwiązania konstrukcyjne i projektowe, z jakich korzystamy w życiu codziennym. Rzadko zastanawiamy się nad ich autorstwem i pochodzeniem, choć to przede wszystkim one ułatwiają nam nawet najbardziej prozaiczne czynności. Praktycznie wszystkie produkty, które bierzemy do ręki, przeszły proces projektowania. To oczywiście również kwestia preferencji, ale użytkowanie jednych sprawia przyjemność, a innych już nie.

ŻDz: Czym się interesujesz poza projektowaniem opraw?

MT: Lubię robić „coś z niczego” i nie mam na myśli awantur! Ponadto kocham psy i wszystko co związane z wodą (w różnych jej stanach skupienia), przede wszystkim żeglarstwo, wakeboard oraz snowboard. 

ŻDz: Gdybyś nie mieszkał we Wrocławiu, to które miasto byłoby twoją inspiracją?

MT: Gdybym nie mieszkał we Wrocławiu, to zdecydowanie bym się do niego przeprowadził!

ŻDz: Jakie macie plany na przyszłość?

MT: Planów na przyszłość mamy zdecydowanie więcej niż czasu na ich realizację. Przede wszystkim skupiamy się na zwiększeniu gamy produktów, pracujemy nad innowacjami i nowymi technologiami, nie zapominając przy tym o rozpowszechnianiu marki na zagranicznych rynkach.

Rozmawiała: Żaneta Dziudzik
Zdjęcia:  Katka Szczepkowska