Fundacja PraskDesign zajmuje się wspieraniem młodych polskich projektantów. Organizator konkursu DesignY.

Home Do poczytania Radości czas?

Radości czas?

SHARE
, / 788 0

Kiedy w kwietniu składałam Wam na blogu życzenia wielkanocne za oknem padał śnieg i było biało. Dziś, kiedy już za parę dni kolejne święta – Bożego Narodzenia – za oknem śniegu nie widać, a kiedy zaświeci słońce to i jakby wiosnę czuć… Wszystko ulega zmianie. Także świąteczna tradycja. Bo według publikowanych wyników badań opinii Polaków dla wielu z nas święta nie są niestety synonimem pięknego, radosnego czasu, a raczej wywołują stres, obawy a nawet niechęć.

Gęsia skórka pojawia się u niektórych już na sam dźwięk słowa grudzień. Znów nic nie będzie można załatwić, bo święta. W domu szał generalnych porządków. W rodzinie wizja spotkań z niekoniecznie lubianymi jej członkami i perspektywa czasu spędzonego bezczynnie za zastawionym stołem. W pracy presja końca roku. Na ulicach „magia” świąt w postaci migających lampek, rozbrzmiewających z głośników świątecznych melodii i tłumów ogarniętych szałem zakupów. Do tego zalew telewizyjnych reklam, które pokazują szczęśliwe idealne rodziny zgromadzone wokół pięknie przystrojonej choinki, rozpakowujące górę wymarzonych prezentów. Jednym słowem słodko aż mdli. Żadnych problemów czy zmęczenia – czas miłości i wszechobecna zalewająca atmosfera radości.

Oczywiście chcielibyśmy, aby te dni dla wszystkich były radosne, pełne tylko pozytywnych emocji. Ale życie takie niestety nie jest. Coraz więcej nas świadomie ucieka od presji świątecznej atmosfery, nie kultywuje wielowiekowych tradycji. Okazuje się, że nawet tak przyjemna sprawa jak świąteczne prezenty to generator stresu. Bo wbrew pozorom obdarowywanie nie jest wcale proste. Najpierw pojawia się problem, dla kogo trzeba kupić prezenty. Potem, co dla kogo kupić. Po przeliczeniu budżetu – korekta, za ile można kupić. I w końcu trzeba się jeszcze na te zakupy wybrać. A że jest to czas, kiedy wszyscy tak czynią, trudno to nazwać przyjemnością. I zamiast się tym cieszyć, załatwiamy kupno podarków szybko – często nie skupiając się wcale na potrzebach i oczekiwaniach obdarowywanego, a na własnych odczuciach i gustach. Do tego chyba każdemu z nas zdarzyło się także ulec zakupowemu prezentowemu szaleństwu i niekontrolowanemu czyszczeniu konta. I co roku obiecujemy sobie, że to już ostatni raz; że czas z tymi prezentami po prostu skończyć…

A może by tak w tym roku rzeczywiście coś zmienić? Tak, aby inaczej przeżyć ten świąteczny czas? Aby nie był on tylko świętem konsumpcji? Może mniejsza góra prezentów odsłoni nam inną wartość świąt i pozwoli ją dostrzec. Może okaże się, że ktoś po drugiej stronie czeka po prostu na nasz czas, obecność, zainteresowanie, rozmowę, wspomnienie, a nie na najnowszy model telefonu, mikser czy multimedialną zabawkę.

Przeczytałam ostatnio o pomyśle na prezenty pewnej rodziny, który bardzo mi się spodobał. Otóż jej członkowie zamiast kupować sobie drogie rzeczy, postanowili podarować sobie nawzajem różnorakie „przysługi”. I tak prezentem były np. 3 godziny opieki nad dzieckiem w weekend, upieczenie ulubionego ciasta, umycie samochodu, skopanie ogródka na wiosnę czy posprzątanie garażu. Nikt nie przypuszczał, że taka forma obdarowywania okaże się hitem i nie ma mowy o powrocie do tradycyjnych rzeczowych prezentów. Wymienianie się prezentami zmieniło się u nich w prawdziwe obdarowywanie.

Kończąc życzę Wam, abyście zamiast podchodzić do Świąt z rezerwą czy może nawet niechęcią wykazali się odwagą i kreatywnością i spróbowali choć w małej części sami odmienić swój świąteczny czas. Może wtedy te Święta odzyskają ich prawdziwą magię i sens.

Wesołych Świąt!  12376499_1721974944698740_7039713876495555436_n